Protest był finałem zajęć warsztatowych — skonstruowanym celowo i zaplanowanym. Łącznie z absurdalnym żądaniem, którego nikt nie zamierzał spełniać.Tak wyglądał finał Forum Młodych NSZZ „Solidarność” w Spale — ogólnopolskiego spotkania młodych działaczy związkowych w formule warsztatowej, połączonego z terenową grą strategiczną.
W ramach „Szkoły Protestu” swoimi doświadczeniami próbowali się podzielić działacze MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury. Gotowych odpowiedzi nie było. Były pytania, wątpliwości i spory katalog spraw, o których pewnie łatwiej nie rozmawiać.
Bo protest to nie spontan i nie odruch. To wieloetapowa praca, ciągłe balansowanie na linie: między realnymi możliwościami a celem i oczekiwaniami, między symbolem i emocją a strategią, między odwagą działania a odpowiedzialnością za konsekwencje. Każdy element musi zagrać jak w orkiestrze.
Czy zawsze lepiej zorganizować jakikolwiek protest niż nie zrobić nic? Czy protest źle pomyślany nie wyrządza sprawie więcej szkody niż brak protestu? Czy akcja, która nie osiąga celu, nie zostawi ludzi z poczuciem bezsilności i nie wpędzi ich w bierność? Czy pełne autobusy protestujących są najważniejsze?
Jednym z ważnych mott pobudzających do burzy mózgów było twierdzenie Matthew Boltona — brytyjskiego badacza i praktyka ruchów społecznych — że bezskuteczny protest może być w praktyce przeciwskuteczny. Wszystko zależy od tego, jak bardzo będzie rozczarowujący.
Przyglądano się też konkretnym przykładom. Protestom, które z zewnątrz wyglądały skrajnie skromnie, ale od zaplecza były efektem miesięcy starannego planowania i przyniosły trwałe zmiany. I takim, które robiły wrażenie skalą, a nie pozostawiły po sobie nic. Myślano o proteście szytym na miarę — dla tysięcy pracowników i dla czterech osób zatrudnionych przez mikrofirmę.
Sprawy, których dotyczą protesty, zmieniają się. Zmienia się kontekst polityczny i społeczny. Zmienia się świat. O każdym proteście trzeba myśleć od nowa — nawet gdy organizowało się ich już bardzo wiele.
Ewentualne kontrowersje nie były błędem w programie. Były jego częścią. Jeśli chcemy budować realny wpływ na rzeczywistość, potrzebna jest przestrzeń i odwaga do stawiania pytań. Zwłaszcza tych niewygodnych.
Po proteście Pilica do końca czwartku płynęła w tę stronę co zawsze. Sprawdzone. Protest i tak zakończył się sukcesem. Kilkadziesiąt młodych działaczy wróciło do domu z pytaniami, które — miejmy nadzieję — nie dadzą im szybko spokoju.